piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 4.

- Violu, no powiedź. - upierała się przyjaciółka.
- Chciał mnie pocałować! - wybiegłam z pokoju zapłakana. Biegłam, przed siebie. Nie znałam dobrze tutejszego miejsca więc, poprosiłabym aby ktoś z obsługi hotelu poszedł ze mną na spacer.
- Dzień dobry. - wycierałam łzy - Nie znam tego miejsca, i czy mógłby mnie ktoś oprowadzić?
- Violetta. - nie chciałam się odwracać, ponieważ bałam się kto to może być. - Proszę, odwróć się.
- Eh.. - odwróciłam się - Leon?!
- Tak, ja a myślałaś że, kto? - podszedł do mnie i mocno mnie przytulił - A, teraz powiedź mi czemu płaczesz? Nienawidzę, jak jesteś smutna.

- Opowiedziałam wszystko Francesce ..
- To chyba dobrze, powiedziałaś to co Ci leży na sercu.
- Nie, Leon. Chodzi o to, że Fran może mnie znienawidzić! A ja ją kocham.
- Violu, wszystko będzie dobrze..
*Następnego dnia rano..*
 Nie wróciłam do mojego pokoju na noc. Spałam z Leonem, czuje się bezpieczna przy nim. W głębi duszy chce porozmawiać z moją przyjaciółką ale, boje się jej reakcji. 
- Cześć - otworzyła drzwi znajoma - Wy jeszcze śpicie śpiochy?
- Fran? - powstałam do pozycji siedzącej - Nie jesteś załamana czy, coś?
- Nie, a czemu miałabym? - podeszła bliżej łóżka - Na początku było mi trochę przykro ale, potem zdałam sobie sprawę że, nie mam z czego.
- Jak to? - wstałam z łóżka - Przecież zniszczyłam Ci związek.
- Nie, nie, nie to nie tak Violu - przytuliła mnie - Federico już dawno się w tobie podkochiwał i wiążąc się z nim brałam pod uwagę że, może chcieć bardziej Ciebie niż mnie.
- Francesca jesteś najlepszą przyjaciółką jaką mogła mieć! 
- Ty też Violu.
- Cicho tam - uderzył mnie poduszką - ktoś tu chce spać.
- Długo sobie nie pośpi! - wzięłam poduchę i zaczęłam go nią bić. Nagle przyciągnął mnie do siebie za biodra i złożył mi namiętny pocałunek na ustach.
- A ja dostanę buziaka? - zrobił dziubka z ust - Chyba mi nie odmówisz.
- Nie, dam - upierała się - Za karę.
- Ale co ja zrobiłem?!!? - oburzył się - Byłem pijany ! Tylko Ciebie kocham.
- Skąd mam mieć pewność że, nie kłamiesz? 
- A z tąd że, tylko dla Ciebie kupiłem 12 róż - pokazywał na palcach - Bo dla Ciebie kupiłem nam wakacje.
- Wiesz Federico - popatrzyła na mnie i zaraz z powrotem na Fede - Wsadź sobie te wakacje gdzieś!!!! - wybiegła z pokoju.

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 3.

 Przyszedł czas obiadu. Wszyscy oprócz Federico poszliśmy do, stołówki. Fede źle się poczuł więc, Fran kazała nam iść po pielęgniarkę, która przyszła zbadać Federico podczas naszej nieobecności. Gdy już byliśmy na stołówce, przypomniałam sobie, że nie wzięłam komórki z pokoju.
- Przepraszam, was ale, pójdę do pokoju na chwilkę. - wstałam z krzesła.
- Czemu? Jedzenie Ci nie smakuje? Może zaraziłaś się, od Federico? - wzięła łyka napoju.
- Nie, nie. - przerwałam jej. - Zapomniałam telefonu a Angie miała dzwonić.
- No to dobrze, pójdziesz sprawdzić jak tam Federico? 
- Oczywiście.  Odeszłam od moich przyjaciół i poszłam do hotelowego pokoju. Weszłam do mojego pokoju który, dzieliłam z Fran.
- Federico? 

- Zdziwiona? - powstał do pozycji siedzącej.
- Nie, rozumiem czemu leżysz w naszym pokoju.
- Waszym? Haha, to pokój mój i Leona. - wziął telefon do ręki, sprawdzając godzinę.
- Co? Ojejku przepraszam, już wychodzę. - skierowałam się, w stronę drzwi. Próbowałam je otworzyć lecz, drzwi ani drgnęły.
- Czemu nie wychodzisz? No wiem, każdy kocha przebywać w moim towarzystwie ale.. 
- Nie, nie Fede! - odwróciłam się w jego stronę. - Drzwi, one..
- Co z nimi? 
- Zatrzasnęły się !! Federico! - panikowałam.
- Nie panikuj Viola.
Była chwila spokoju.
- Co Ty robisz?! Oszalałeś?!
- Co? Nie mogę się napić piwa? Ty też się napij, uspokoisz się.
- Nie, nie ja nie pije.
- A myślisz że, ja pije? Nie, ale, od czasu do czasu trzeba - podał mi piwo.
- No, dobra ale, to jeden jedyny raz! - wzięłam od niego piwo. Napiłam się kilka łyków.
- I jak? - popatrzył mi w oczy. 
- Do-do- dobrze.  - jego usta zbliżały się w moim kierunku. Czułam jego spojrzenie na sobie. Nie chciałam tego robić, Fede mi się nie podoba ale, on chyba nadal coś do mnie czuję. Już mieliśmy się pocałować ale, usłyszałam kroki.
- Nie! Fede odsuń się. - krzyknęłam.
- Co jest? - popatrzył mi głęboko w oczy.
- Nie podobam Ci się? - spuścił wzrok na dół.
- Yyy? - w drzwiach stanął Leon.
- Leon to nie tak jak myślisz! Naprawdę, Fran poprosiła mnie abym zobaczyła jak się ma Federico! To przyszłam tutaj, bo pomyliłam pokoje, a potem chciałam wyjść ale, drzwi się zatrzasnęły..
- Wierzę Ci, ale drzwi były otwarte normalnie. - oparł się, o ścianę.
- Ale, ja nie mogłam ich otworzyć..
- Dobra, nie ważne. Mam nadzieję że, nic tu się nie wydarzyło.
- Naprawdę, nic a nic! a gdzie Fran?
- Poszła nam po drinki. - popatrzyliśmy się na siebie z Fede.
- Musisz mi to wynagrodzić. - zbliżał się w moim kierunku. Zamiast twarzy Leona, widziałam twarz Fede.
- Nie, nie znaczy potem. - wyszłam z pokoju. Po chwili w moim pokoju pojawiła się Fran.
- Cześć, co jest Viola? - usiadła na łóżku, złapała mnie za rękę.
- Boje Ci się to powiedzieć..
- Nie masz czemu, jesteśmy przyjaciółkami .
- Ale, ty nie znienawidzisz..Jestem debilką nad debilkami!! - waliłam sie po czole.
- Violu, to na pewno nie jest aż takie złe.
- Ehh to dobrze, ale, przyrzeknij mi że, nie znienawidzisz mnie.
- Obiecuję.
- No więc, Federico on chciał..
- Co chcial?

-
Napisałam bo miałam wene :)

piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 2.

- Czemu?
- Czemu?! Zastanówcie się.
- No nie wiem, ja tam lubię - powoli dotykał Fran po nodze - z moją księżniczką.
*16 godzin później*
Byliśmy już na miejscu a chłopcy dalej nie zdradzili nam gdzie jesteśmy.
- Fran?!! - złapałam ją za dłoń - czy ty wiesz gdzie my jesteśmy?!!
- Nie, a ty Violu? - popatrzyła na mnie - ale tu jest pięknie!
- Fran my jesteśmy na... 
- Dziewczyny chodźcie na zdjęcie - złapali nas za rękę , po czym uśmiechnęliśmy się do zdjęcia.
- Fran chodź tam są kebaby - zaciągnął Fran do butki.
- No zostaliśmy sami - złapał mnie za dłoń - co chcemy robić?
- Zdjęcia - wyciągnęłam aparat - powiedź Kocham Violette!
- Kocham Violette! - pocałował mnie w policzek - aż, za bardzo.
- Ojeju, Leon ja Ciebie też - złożył mi na ustach pocałunek.
- Jesteśmy! - popatrzyli się na siebie. - Chyba przeszkadzamy Feduś.
- Nie, nie przeszkadzacie - Leoś skończył pocałunek, złapał mnie za rękę. 
- Violu miałaś mi powiedzieć gdzie jesteśmy. 
- Tak, tak ale, nie wiem czy dobrze mówię.
- No mów.
- Na hawajach? - zrobili zaskoczoną minę.
- Skąd wiedziałaś? 
- Jak wysiadałam to, powiedzieli 'Witamy na Hawajach' - zaczęliśmy się śmiać.
 Potem poszliśmy do, naszego hotelu. Mieliśmy w jednym pokoju łazienke, sypialnie, mini salon. W pokoju byłam ja i Fran a w drugi Leon i Federico. Rozpakowaliśmy się, oraz oglądaliśmy nasze pokoje.

-
przepraszam że, taki krótki ale, nie mam weny :(

wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział 1

Moja historia się dopiero zaczyna, zapoznajmy się. Jestem Violetta Castillo, mam już 18 lat. Nie chodzę dalej do Studio On Beat, ani każdy z nas. Antonio zamknął Studio ponieważ, nie było go stać na utrzymanie. Było nam trudno się z tym pogodzić, ale po jakimś czasie to przeszło. Teraz zaczynają się wakacje. Ja, Fran, Fede i Leon wyjeżdżamy na wakacje. Fran i ja nie wiemy gdzie jedziemy, to miała być niespodzianka. Nasi chłopcy wiedzą, i trzymają nas w napięciu. 

*
 Przyszedł dzień, wyjazdu. Każdy był bardzo podekscytowany. Nie mogliśmy się doczekać najlepszych wakacji w życiu. 
- Viola, czas się pakować. - powiedział Leon.
- Nareszcie! Nawet nie wiesz jak się cieszę. Chłopak podszedł do mnie i położył dłonie na moich biodrach.
- Ja bardziej niż myślisz, kochanie. Złożył mi namiętnego całusa w usta. 

- Kocham cię. - wyszeptał mi na ucho. Dałam mu buziaka w policzek.
- Idę się, spakować. Poszłam do naszej sypialni, pakować rzeczy.  Po jakimś czasie byłam już spakowana.
- Już, jestem. - uśmiechnęłam się. 
- Tak szybko? 
- Noo, tak chyba że, mam jeszcze ciebie spakować.
- Nie musisz chyba, że chcesz.
- Dobrze zrobię, to ale..
- Ale?
- Odwdzięczysz mi się. - puściłam mu oczko. 
- Chyba wiem jak - uśmiechnął się szyderczo. Powoli zaczął iść w moim kierunku. Zanim się obejrzałam był już, na przeciw mnie. Jego truskawkowe usta były przy moich, czułam jego oddech na sobie. W końcu nasze usta się spotkały. Było mi tak dobrze, że nie poczułam kiedy Leon przenosi mnie na kanapę.


*Oczami Leona*
 Przeniosłem Violettę na kanapę. Cały czas się całowaliśmy. Kocham nasze pocałunki są, takie szczere. Wziąłem się do rzeczy. 
- Zdejmiemy trochę ciuszków, będzie Ci luźniej. - powiedziałem, dziewczyna przytaknęła. W tej chwili zadzwonił dzwonek.
- To Fran i Fede.. - odpowiedziała.
- Eee chwilkę. - krzyknąłem. Wstaliśmy z kanapy, poprawiliśmy włosy i ubrania aby nic nie podejrzewali.
- Cześć, Viola! - rzuciła się na nią przyjaciółka. Ja przywitałem się z Federico.
- To jedziemy? - zapytał Fede.
- Tak, tylko pójdziemy po walizki.  Poszliśmy po walizki na góre, zaraz byliśmy z nimi na dole.
- Możemy jechać. Wyszliśmy z domu, ja zamknąłem drzwi. Wsiedliśmy do samochodu. Jechaliśmy na lotnisko. Po około 30 minutach byliśmy na miejscu. 
- Chłopaki, powiedźcie gdzie jedziemy - przekonywały dziewczyny.
- Powiemy w samolocie - puścił oczko Fede.

*Oczami Violetty*
 Leon i Federico trzymali nas w ciągłym napięciu co do podróży. Gdy już, minęły 2 godziny byliśmy w samolocie.  Zajęliśmy miejsca obok siebie.
- To powiedziecie nam gdzie jedziemy? - zapytałam.
- Na...
- Na?! Leon gadaj, bo nie będzie..
- Czego? - popatrzyła na nas Fran.
- Ee.. - odpowiedziałam na pytanie.
- Fede to, ty też nie dostaniesz 'cukierów' - zaśmiała się.
- Eey, to po co brałaś tą bieliznę? - popatrzył na Fran.
- Haha, wy też mieliście to na myśli? -  zapytał Leon.
- Nie wnikajmy w szczegóły! - powiedziałyśmy równo z Fran.

-
Dziękuje jeżeli ktoś to czyta.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
chce wiedzieć, czy mam dalej pisać.
Jeśli dasz komentarz 
to mam motywacje 
na dalsze pisanie :)
+
Mógłbyś/Mogłabyś 
polecić znajomym? : )